13
listopada
2009
Wczoraj byłem w TR (http://www.trwarszawa.pl/). Na wejściówki, po
taniości. Obejrzałem spektakl Solaris, bo to Lem, bo znam, bo jako jedną
z niewielu rzeczy Lema czytałem. Powody były.
Wrażenia? Bardzo fajnie się oglądało. Problem jedynie w tym, że z
wydawałoby się dosyć prostej fabularnie książki zrobiono spektakl,
którego nie da się w całości zrozumieć z powodu niedopowiedzeń. Czy to
jest domena nowoczesnych interpretacji teatralnych??
> że z wydawałoby się dosyć prostej fabularnie książki
czo
A co? nie zrozumiałeś fabuły? Moim zdaniem to akurat łatwizna, w samej książce można się doszukiwać różnych psychologicznych motywów działania ludzi na stacji. To tak IMHO.
Tyle że w Solaris raczej nie o "zrozumienie fabuły" chodziło, ztcp ;)
@katafrakt, ale zrozumienie fabuły na pewno pomogłoby w odbiorze reszty. Przedstawienie przemilczało kwestie takie jak: skąd ta wizyta w pobliżu planety, kim są ci biegający po stacji ludzie, itp.
Oczywiście jak ktoś czytał książkę, to zrozumiał ;-) ale jednak nie o to do końca chodzi.
Heh, jeśli mam być szczery to w tej chwili nie pamiętam ani skąd wizyta, ani kim byli biegający ludzie ;) Zresztą to teatr - wszystkiego się można spodziewać, ale nie tego, że będzie to prosta opowiastka z prostą fabułą.
Moim zdaniem „Solaris” jest książką, która absolutnie nie nadaje się do wystawiania, kręcenia filmów, itp. To znaczy – chętnie bym w sumie zobaczył, co można zrobić z tym w teatrze, ale na pewno nie da się tego zrobić „wprost” – po prostu pokazując fabułę. Sęk w tym, że w „Solaris” wszystko, co istotne, pozostaje niewypowiedziane. Przede wszystkim kluczowe pytanie książki: jak bardzo w swoim widzeniu świata jesteśmy ograniczeni przez swoją zwierzęcą naturę i ludzką, uwarunkowaną ziemskim życiem psychologię? Do jakiego stopnia możemy rzeczywiście poznać i zrozumieć coś nowego, a do jakiego w spotkaniu z czymś nowym i obcym możemy tylko powielać swoje stare wzorce i uprzedzenia, próbując jakoś poupychać świat w niezbyt adekwatny zestaw pojęć?
@Biały, tak, faktycznie. Ale ostatecznie na prawdę nie wyszło to tak źle. Akurat te aspekty, które wspomniałeś były ciekawie przedstawione.
21 kwietnia 2010, 18:01:59 | Reaktywacja o-filmoramy? |
Mam nadzieję, że wreszcie jednak ruszę z blogiem filmowym, po raz kolejny należy mu się reaktywacja.
http://o-filmorama.blogspot.com