Marcin bloguje

 

13

listopada

2009

Solaris w TR

Share |

Wczoraj byłem w TR (http://www.trwarszawa.pl/). Na wejściówki, po
taniości. Obejrzałem spektakl Solaris, bo to Lem, bo znam, bo jako jedną
z niewielu rzeczy Lema czytałem. Powody były.

Wrażenia? Bardzo fajnie się oglądało. Problem jedynie w tym, że z
wydawałoby się dosyć prostej fabularnie książki zrobiono spektakl,
którego nie da się w całości zrozumieć z powodu niedopowiedzeń. Czy to
jest domena nowoczesnych interpretacji teatralnych??

 
 

Komentarze

 
 
 

№ 1

13 listopada 2009, 09:12:00

Dodek

> że z wydawałoby się dosyć prostej fabularnie książki

czo

 
 
 

№ 2

13 listopada 2009, 09:14:41

Marcin

A co? nie zrozumiałeś fabuły? Moim zdaniem to akurat łatwizna, w samej książce można się doszukiwać różnych psychologicznych motywów działania ludzi na stacji. To tak IMHO.

 
 
 

№ 3

13 listopada 2009, 09:45:49

katafrakt

Tyle że w Solaris raczej nie o "zrozumienie fabuły" chodziło, ztcp ;)

 
 
 

№ 4

13 listopada 2009, 09:49:12

Marcin

@katafrakt, ale zrozumienie fabuły na pewno pomogłoby w odbiorze reszty. Przedstawienie przemilczało kwestie takie jak: skąd ta wizyta w pobliżu planety, kim są ci biegający po stacji ludzie, itp.

Oczywiście jak ktoś czytał książkę, to zrozumiał ;-) ale jednak nie o to do końca chodzi.

 
 
 

№ 5

13 listopada 2009, 10:20:22

katafrakt

Heh, jeśli mam być szczery to w tej chwili nie pamiętam ani skąd wizyta, ani kim byli biegający ludzie ;) Zresztą to teatr - wszystkiego się można spodziewać, ale nie tego, że będzie to prosta opowiastka z prostą fabułą.

 
 
 

№ 6

13 listopada 2009, 11:16:34

Biały

Moim zdaniem „Solaris” jest książką, która absolutnie nie nadaje się do wystawiania, kręcenia filmów, itp. To znaczy – chętnie bym w sumie zobaczył, co można zrobić z tym w teatrze, ale na pewno nie da się tego zrobić „wprost” – po prostu pokazując fabułę. Sęk w tym, że w „Solaris” wszystko, co istotne, pozostaje niewypowiedziane. Przede wszystkim kluczowe pytanie książki: jak bardzo w swoim widzeniu świata jesteśmy ograniczeni przez swoją zwierzęcą naturę i ludzką, uwarunkowaną ziemskim życiem psychologię? Do jakiego stopnia możemy rzeczywiście poznać i zrozumieć coś nowego, a do jakiego w spotkaniu z czymś nowym i obcym możemy tylko powielać swoje stare wzorce i uprzedzenia, próbując jakoś poupychać świat w niezbyt adekwatny zestaw pojęć?

 
 
 

№ 7

15 listopada 2009, 23:28:17

Marcin

@Biały, tak, faktycznie. Ale ostatecznie na prawdę nie wyszło to tak źle. Akurat te aspekty, które wspomniałeś były ciekawie przedstawione.

 
 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog

21 kwietnia 2010, 18:01:59 | Reaktywacja o-filmoramy? |

Mam nadzieję, że wreszcie jednak ruszę z blogiem filmowym, po raz kolejny należy mu się reaktywacja.

http://o-filmorama.blogspot.com

Szukaj

Promocja