29
sierpnia
2009
Od jakiegoś czasu męczy mnie nędza wśród odtwarzaczy audio dostępnych na różne unixy. Niby są, ale jakieś takie wybrakowane, zupełnie nie przystające do moich potrzeb. Niby robią dużo, ale ja nie potrzebuję kombajnu do muzyki.
Oczywiście, są różne takie jak:
No i wszystko fajnie, nie mam zamiaru negować ich użycia. Mi one po prostu nie do końca pasują. Rhythmbox, bo jest duży, ma za dużo featerów, niby umie dużo ale jak co do czego przyjdzie to bywają problemy. Amarok, część KDE, a ja używam GNOME, albo tylko jakiegoś WM - a do tego jest przerośniętą kobyłą. xmms to staroć, a xmms2 nie używałem. Nie zachęcił mnie swoją architekturą klient-serwer. bmpx - fajny, ale mało stabilny. musicpd, przyjemny, ma prawie to co bym chciał - to znaczy jego klienty to mają, no ale znów ta nieszczęsna architektura klient-serwer. Po co to w odtwarzaczu muzyki?? cmus jest fajny, ale nie graficzny.
Tak więc widać, że jestem wybredny, lub też mam w tym jakiś cel. I jedno i drugie :D
To czego oczekuję od odtwarzacza to prostota i kilka fajnych bajerków. Chciałbym mieć takiego IPoda tyle że na ekranie komputera. Na czym mi zależy? Prost!
Najpierw co musi taki player mieć:
Tak wyglądają założenia, a tak chciałbym żeby wyglądał interface:

Krótki opis zaznaczonych na obrazku elementów:
A co Wy sądzicie? Pomijam zasadność tworzenia kolejnego odtwarzacza. Czy macie jakieś killer-features, których brakuje w obecnie istniejących odtwarzaczach? A może jest już coś fajnego co pasowałoby do mojej idei, a czego w tej chwili brakuje?
Obrazek stworzony przy pomocy narzędzia Balsamiq Mockups, a dokładniej w jego wersji webowej. Niestety, export do PNG nie zadziałał więc zrobiłem screenshota :) Narzędzie jest bardzo przyjemne w użytkowaniu, ale do takiej zabawy, niekomercyjnej, jego cena jest zaporowa.
A próbowałeś VLC? Nie pociąga za sobą połowy KDE i jest wygodne w użyciu.
Próbowałem, używam od czasu do czasu. Ale nadal, to jest player do filmów. Przynajmniej ja tak go widzę. Dodatkowo wydaje mi się dosyć ciężki.
Może Audacious2?
A pod Windę masz coś co Cię zaspokaja?
@dunDer, obejrzałem sobie odobinę no i jakoś znaczących zmian w UI w stosunku do audacious nie widać. No i nadal wygląda jak klon winampa.
@Radek, nie raczej nie mam - nie korzystam z Windowsa do tego stopnia.
W takim razie pierwszy akapit daje mylne wrażenie, że to kolejny powód, by nie lubić Linuksa ;)
E... Exaile?
gmusicbrowser
№ 9
29 sierpnia 2009, 11:22:45
Nn
Na Twoim miejscu sprawdziłbym Banshee. Niestety, pociąga on za sobą mono, ale w dużej mierze spełnia Twoje potrzeby. Brak mu z wymienionych rzeczy chyba tylko obsługi wyrażeń regularnych.
@egzemplarz, ten player jest bardzo fajny. Na razie poużywam go sobie. Mam wersję 0.2.14, i w tej chwili niezbyt chce ściągać okładki, no ale może coś źle robię.
Hm, jak chcesz czegoś małego, prostego i oszczędzającego zasoby to MoC. Jest świetna.
moc ma bazę utworów i wyszukiwarkę muzyki?
№ 13
29 sierpnia 2009, 11:51:58
globi
Sonata + mpd
@globi - sonata jest bardzo fajna, ale ja naprawdę nie potrzebuję serwera do muzyki. Korzystałem z tego tandemu dosyć długi czas i mi się znudziło.
@Nn - banshee mogę porównać stabilnością z bmpx - równie często się wywala, więc zdecydowanie nie.
Co do propozycji MoC, to mimo wszystko wydaje mi się, że on nie ma opcji wyświetlania okładek ;-)
Ok, znalazłem alternatywę, która mnie satysfakcjonuje. I zamierzam się jej trzymać. Mowa o Exaile.
№ 15
29 sierpnia 2009, 13:05:37
mwi
ja bym na twoim miejscu sprobowal jeszcze quod libet, kiedys go uzywalem i bardzo mi sie podobal, ale stwierdzilem ze wyrazenia regularne nie sa jednak potrzebne do zarzadzania muzyka ;p
dokładnie, quodlibet.
Hmm Songbird ? Straszna kobyła kiedyś to była, ale ficzerów miała troszkę.
Sęk w tym, że ja nie szukam "zbyt" wielu featerów. Chcę czystego playera, który umie grać muzykę. Nie chcę podcastów, last.fm, itp :)
no to własnie QL będzie dla ciebie w sam raz :> powiedziabym raczej, że exaile jest nieco kobylasty. ;]
Ja również oddaję swój głos na Quod Libet, bo spełnia podane kryteria. Poza tym suwaki od głośności i przewijania działają bez opóźnień czy nawet trzasków (przynajmniej kiedyś takie słyszałem w Banshee przy zmianie głośności).
Nie wiem co tak ludziom nie pasuje w architekturze klient-serwer.
Może MOC?
Jeden z konfigów foobara wyglądał identycznie jak Twój szkic, ale niestety nie bardzo jest pod linuksa.
21 kwietnia 2010, 18:01:59 | Reaktywacja o-filmoramy? |
Mam nadzieję, że wreszcie jednak ruszę z blogiem filmowym, po raz kolejny należy mu się reaktywacja.
http://o-filmorama.blogspot.com